Strona główna

piątek, 1 marca 2013

Karnawał Blogowy #41 - Przygotowania do sesji

Nieborak Magnes zamknął czterdziestą edycję Karnawału Blogowego, czas zatem na czterdziestą pierwszą (liczbowo na przykład: 41), którą otwieram ja. Temat to:

Przygotowania do sesji

Jak wyglądają przygotowania do sesji od strony prowadzącego i od strony graczy? Ile łącznie czasu zajmują? Jakie są oczekiwania, jaka praktyka i gdzie się ze sobą spotykają?

Jako MG...

Czy zapewniasz lokum, aprowizację, świeczki, kadzidełka, muzykę, alkohol, pa...? Nieważne, zagalopowałem się... W każdym razie jak ważne dla ciebie są rzeczy okołosesyjne i w jakim stopniu czujesz się odpowiedzialny za ich przygotowanie? Jaki udział w tym mają gracze?

Co z postaciami? Jak dużego wkładu oczekujesz tutaj od graczy? Robicie to tuż przed sesją, czy jako "praca domowa"? Co jeśli gracz mówi: mi jest wszystko jedno, daj mi gotową postać, zgubiłem kartę, nie zdążyłem?

Ile czasu poświęcasz na przygotowanie scenariusza, bądź jego ekwiwalentu? Potrzebujesz notatek, laptopa, specjalnego zeszyciku, czy wszystko masz w głowie? Wystarczy kilka ogólnych haseł, które zmieściłyby się na pudełku od zapałek, czy tworzysz niemal epos, cyzelując każdy opis krajobrazu i dialog świniopasa z kotlarzem? Trzaskasz scenariusz za jednym posiedzeniem, czy tygodniami rozmyślasz o nim przy każdej okazji?

Nowy system. Czy oczekujesz, że gracze przeczytają przed sesją podręcznik główny i siedemnaście dodatków, czy też gotów jesteś wszystko wytłumaczyć? Nowi gracze. Ile czasu poświęcasz na kontrakt, umowę społeczną, uściślenie oczekiwań, bhp, jak zwał tak zwał, czyli tego, czego zwykle nie ma potrzeby robić (albo sporadycznie dla wybranych aspektów) w swojej stałej grupie?

Jako gracz...

Czujesz się w obowiązku wesprzeć gospodarza w zakresie aprowizacji, wystroju, czy wystarczy, że przytaszczyłeś swoją zacną osobę?

Ile wysiłku wkładasz w przygotowanie postaci? Na ile wynika to z frajdy a na ile z presji oczekiwań MG Lubisz ślęczeć nad historią swojej postaci, lurkujesz meandry jej umysłu, obmyślasz cele i motywacje, zestaw powiedzonek na każdą okazję, rysujesz ją z góry, z boku i z podskoku? A może najchętniej przyszedłbyś po prostu na gotowe i wziął, co dają?

Czy oczekujesz, że MG będzie świetnie przygotowany, czy zgadzasz się na improwizację i radosną twórczość w locie?

Nowy system. Czytasz wszystko, co jest dostępne od deski, do deski, czy wolisz, żeby MG cię wprowadził? Nowa ekipa. Potrzebujesz więcej czasu na przygotowania, dyskusję nad wspólnymi oczekiwaniami, czy wychodzisz z założenia, że wyjdzie w praniu?

A co jeśli...

Musisz zrezygnować z tych wszystkich, albo przynajmniej części swoich przedsesyjnych rytuałów? Sesja zaskoczyła ciebie (jako gracza, bądź MG), czujesz się, nieprzymierzając, niczym filip co wypadł z konopi. Jak się z tym czujesz? Idziesz na żywioł, czy wymigujesz się od gry pod byle pretekstem? Poszedłeś na żywioł, jak było - czy sesja coś na tym straciła?

Karnawałowe notki:


Linkujcie w komentarzach.