Strona główna

piątek, 20 stycznia 2012

Panta rhei w RPG

Wpis pierwotnie opublikowany w serwisie Poltergeist.

Świat się zmienia, ale historia nie od razu zaciera za sobą ślady - taka refleksja naszła mnie po lwowskiej przygodzie tutaj opisanej. A trzeba pamiętać, że przepływ informacji w światach lo-tech jest zazwyczaj znacznie dłuższy niż dziś. Na tym fakcie można osnuć wiele ciekawych wątków, ubarwiających scenariusze gier fabularnych - wątków, dzięki którym świat nabierze głębi a gracze poczują, że nie wszystko kręci się wokół ich postaci. Podam garść przykładów i zachęcam do podsuwania własnych pomysłów w komentarzach.

Lenon lepszy od Lumumby

Na pierwszy ogień motyw ze zmianą nazwy ulicy. Bohaterowie graczy (dalej BG) przybywają do dużego miasta i mają się udać pod określony adres. Jakieś wydarzenia (rozruchy, tragedia, przewrót polityczny) sprawiły, że ulica, której szukają, została przemianowana na inną wiele lat temu. I oczywiście nic o tym nie wiedzą a przechodnie pytani o drogę pechowo nie pamiętają lub nie znają starej nazwy (bo np. są w mieście zbyt krótko). Dokładniejsza kwerenda może przy odrobinie szczęścia naprowadzić na trop.
  • Stary żebrak zna miasto na wylot i pamięta historię ze zmianą nazwy jednej z ulic.
  • Jedna z pozycji na jakimś planie lub w spisie ulic wygląda, jakby została wydrapana i nadpisana.
  • W kramiku z gratami spomiędzy różnych różności wystaje mosiężna tablica z nazwą poszukiwanej ulicy.
  • BG wpada w ręce stary plan miasta - jest mocno zdezaktualizowany, ale przynajmniej pozwala zgrubnie wyznaczyć lokalizację szukanej ulicy.

Podmieniony pomnik

BG jak zwykle czegoś szukają. Wskazówka pośrednia mówi o skwerku z centralnie położonym pomnikiem, przedstawiającym dajmy na to jednego z dawnych władców miasta. Koleje losu sprawiły, że tego pomnika od dawna już nie ma, a na jego miejscu stoi pomnik driady dosiadającej jednorożca. BG posiadają również jakieś inne wskazówki, które pozwalają sądzić, że to jednak może być to miejsce. Potwierdzenie podejrzeń zapewnią:
  • Bliższe oględziny pomnika pozwalają sądzić, że wygląda na całkiem nowy.
  • Nazwa jednej z ulic wiodących do skwerku wiąże się z osobą, którą przedstawiał poprzedni pomnik.
  • W mieście pozostała pamięć po wydarzeniach, które doprowadziły do zniszczenia poprzedniego pomnika (rozruchy, trzęsienie ziemi, oblężenie).

Kolorowy posąg

BG przetrząsają ruiny starożytnego miasta w poszukiwaniu posągu, którego opis znaleziony w jakimś grimuarze, skupia się na bogatej kolorystyce (dokładnie opisano kolory poszczególnych elementów ubioru) i kamienie szlachetne osadzone w oczodołach. Jak się można domyślić, czegoś takiego BG nie znajdą, ponieważ barwniki użyte do pomalowania posągu już dawno zostały spłukane przez deszcze a klejnoty zaginęły w pomroce dziejów (albo w przepastnych kieszeniach poszukiwaczy, którzy zwiedzali te ruiny przed naszymi bohaterami).
  • Podpowiedź, że nie warto skupiać się na kolorach i świecidełkach dostarcza fakt, że chociaż w tych ruinach jest wiele posągów, to każdy jeden jest już tylko gołym kamieniem, często noszącym ślady minionych wieków w postaci wyślizganych albo nawet obłupanych fragmentów.

Spotkajmy się pod "Rozbrykanym kucykiem"

Cóż, knajpy, jak i inne punkty usługowe, pojawiają się i znikają, jak grzyby po deszczu. Istnieje mnóstwo różnych powodów, dla których karczma mogła przestać istnieć, zostać przeniesiona, zmienić nazwę. A co jeśli, wg pozyskanych przez BG informacji, karczma miała być miejscem spotkań kultystów, albo stałym jej bywalcem miała być ważna dla fabuły postać, albo bohaterowie umówili się tutaj z kimś niczym hobbici z Gandalfem? Na szczęście:
  • Jeśli karczma została przeniesiona, to obecni właściciele przybytku, mogą wiedzieć dokąd.
  • Jeśli karczma zmieniła nazwę, to niejeden bywalec napotkany w okolicy domniemywanej lokalizacji może pamiętać starą.
  • Jeśli karczma została zlikwidowana, to osoba, z którą BG mieli umówione spotkanie, mogła zostawić na miejscu wiadomość, gdzie teraz na nich czeka (albo BG mogą to zrobić, jeśli dotarli tu jako pierwsi).

Od zera do bohatera

Szukany przez BG bezdomny żebrak jest obecnie zamożnym obywatelem (spadek, lub inne zrządzenie losu). Jednak zanim zdradził się ze swym bogactwem, to przeprowadził się do innego miasta. Jego byli konfratrzy wiedzą, dokąd się przeniósł, ale nie znają przyczyny. Z kolei w nowym miejscu dał się poznać, jako zamożny mieszczanin, nie zdradzając swojej przeszłości.
  • Personaliów nasz szczęśliwiec jednak nie zmienił, więc można go odnaleźć - tyle że niekoniecznie rozpytując wśród miejscowych żebraków, bo oni go nie znają (trzyma się jak najdalej od tego środowiska).
  • Ponadto niechętnie wraca pamięcią do przeszłości - zagadnięty o nią będzie udawał, że nie jest tą samą osobą, której bohaterowie szukają. Groźba zdradzenia jego dawnym kolegom obecnego statusu powinna mu rozwiązać język.

Her... tfu..., tfu...

Biblioteka, w której ponoć znajdował poszukiwany przez bohaterów manuskrypt, doszczętnie spłonęła.
  • Szczęśliwie rękopis akurat był udostępniony do wypożyczenia jednemu z miejscowych magów, dzięki czemu ocalał.
  • Jeśli gracze o tym pomyślą i zaczną drążyć temat, może okazać się, że tematyka, której poświęcono manuskrypt, jest zbieżna ze specjalizacją bądź badaniami prowadzonymi przez owego maga.

Wielki Mały John

Bohaterowie szukają chłopaka opisywanego, jako najniższy spośród wioskowej młodzieży. Informacje te jednak pochodzą sprzed roku, przez który maluch wystrzelił w górę, urósł 20 cm i obecnie zalicza się do najwyższych.
  • Chłopak, który jest aktualnie najniższym, nie pasuje do opisu pod innymi względami (np. kolor włosów).
  • Jeden z wieśniaków zapytany o najniższego chłopaka może wskazując powiedzieć coś w rodzaju "Nooo, teraz to chyba ten jest najniższy".

Uuups...

BG mają jakiś interes (generalnie śliska, śmierdząca sprawa) do osoby, o której wiedzą tyle, że jest żoną pana Iksińskiego. Nie wiedzą jednak, że Iksiński ożenił się po raz drugi (z takich, czy innych powodów) i jego obecna małżonka nie jest już tą osobą, której szukają. Może z tego wyniknąć wiele ciekawych nieporozumień.

Prawo natury

BG z jakichś powodów potrzebują odnaleźć określone zwierzę lub roślinę. Badają okolicę, w której zgodnie z tym, czego się dowiedzieli (z jakieś książki na ten przykład), występują okazy szukanego przedstawiciela fauny czy flory. Niestety mogą sobie tropić i tropić, i nic nie znajdą, ponieważ informacja ta jest nieaktualna.
  • Podczas poszukiwań bohaterowie mogą się natknąć na okazy innego gatunku, o którym wiedzą (lub podejrzewają), że jego obecność wyklucza występowanie na tym samym terenie egzemplarzy gatunku, o który im chodzi.
  • Okoliczni mieszkańcy (przynajmniej ci, którzy znają się na rzeczy - zielarze, myśliwi) wiedzą, że bohaterowie nie mają tu czego szukać.
  • Mogą też wiedzieć, że dany gatunek daleko się nie przeniósł i wskazać jeden z sąsiednich obszarów.

Glup...

BG poszukują osoby, która potrafi odczytać starożytny manuskrypt napisany językiem ludu Czugalaków. Według zdobytych informacji, na temat tego języka nie ma żadnych opracowań - jedyną szansą jest odnalezienie ostatniego żyjącego Czugalaka, który ponoć żyje w samotni nieopodal wioski ludu Johikanów. Gdy bohaterowie docierają do rzeczonej wioski, trwa tam jakaś uroczystość. Nikt teraz nie chce słuchać żadnych pytań - bohaterowie zostają w sympatycznej i przyjaznej atmosferze zaproszeni do stołu i poczęstowani dwiema dziwnymi potrawami (po małym kęsie). Nic się nie stanie, jeśli odmówią, ale gospodarzom będzie wyraźnie przykro. Później, kiedy uda się porozmawiać z mieszkańcami (pewne utrudnienie stanowią dialektalne różnice językowe), bohaterowie dowiedzą się, że potrawy te sporządzono z mózgu i serca ostatniego Czugalaka, który zmarł przed kilkoma dniami. Zgodnie z lokalną tradycją i wierzeniami dzięki temu obrządkowi cnoty zmarłego pozostają wśród żywych, wzmacniając serce i rozum.
  • Ostatni Czugalak postanowił ocalić od zapomnienia swój lud, jego historię i kulturę. Wśród pozostawionych zapisków odnaleźć można także fragmenty poświęcone składni i fleksji języka oraz słowniki. Wystarczą one do odczytania manuskryptu, który znajduje się w posiadaniu bohaterów.

To tyle. Dziękuję i zachęcam do podrzucania własnych motywów.