Strona główna

niedziela, 2 października 2011

[ED#04] Do czcigodnego Kratosa, pięści rodu Gerthor

Posiadłość Uleka, 28/1 3329 TE

Do rąk własnych czcigodnego Kratosa,
pięści rodu Gerthor

W sprawie masakry w kopalni
przybycie zabójców

Krótka wizyta we wiosce przy kopalni rodu Iftel nie przyniosła ciekawych odkryć, poza potwierdzeniem faktu, że w kopalni praca wre. Zmierzchało już, kiedy wracaliśmy do naszej wioski z zamiarem spotkania się tam z Ulsą i ewentualnego zakończenia misji.

Ów jednak, jak się okazało, nie dojechał do portu. Kiedy był w drodze, pięciu podróżujących konno mężczyzn minęło go, kierując się w stronę naszej wioski. Z uwagi na to, że wypatrzył na jednym z koni symbol rodu Iftel, zdecydował się ich wyprzedzić. Po powrocie do wioski od strony lasu, wyprowadził z niej Usato i chłopaka, który przeżył masakrę i który najprawdopodobniej był celem przybyszów.

Sam Ulsa ukrył się nieopodal wioski i obserwował, co się dalej działo. Wkrótce, ostrzeżeni przez Usato, nie wjechaliśmy otwarcie do wioski, lecz dołączyliśmy do czatującego Ulsy. Tymczasem zbrojni bez ceregieli wyrżnęli garnizon i zabrali się za przeszukiwanie wioski, wyrzucając ludzi z chat. Zważywszy, że w naszej ocenie nie mieliśmy szans w bezpośrednim starciu z nimi, a ponadto nie mieliśmy pewności, czy otwarte przeciwstawienie się ludziom Iftel leży w interesie naszego rodu, toteż nie zdecydowaliśmy się na konfrontację.

Zamiast tego uprowadziliśmy pozostawionego przy koniach człowieka, razem ze zwierzętami. Po tym Nilay, Usato i ja wyruszyliśmy (zabierając ze sobą konie, świadka masakry - wciąż brak kontaktu - i uprowadzonego) w kierunku rzecznego portu, zaś Ulsa pozostał, by śledzić dalsze poczynania zbrojnych. To pozwoliło mu odkryć, że przywódca oddziału po tym, jak zorientował się, że nie znajdzie tego, czego szukał, zamordował swoich ludzi, wziął konia z wioski rodu Iftel i zniknął.

My tymczasem przesłuchaliśmy jeńca, który zeznał, że szukali "jakiegoś chłopaka" i nic więcej nie wie, bo jest tylko najemnikiem, jak i pozostali, najęci przez dowodzącego nimi człowieka o imieniu Mitt. Daliśmy temu wiarę i zostawiliśmy go przywiązanego do drzewa tak, by mógł się sam uwolnić.

Po jakimś czasie puściliśmy wolno skradzione konie. W porcie potwierdziliśmy nasilone spływy barek i zostawiliśmy konia dla Ulsy. Po tym udaliśmy się z powrotem w kierunku Miasta, zatrzymując się w gospodarstwie Uleka, gdzie czekaliśmy aż Ulsa do nas dołączy.

Z wyrazami szacunku,
Grun, posłaniec


Siedziba rodu Gerthor, 28/3 3329 TE

Do rąk własnych czcigodnego Kratosa,
pięści rodu Gerthor

W sprawie masakry w kopalni
uzupełnienie raportu

Nilay obserwował posiadłość rodu Iftel i szczęśliwym trafem zauważył, jak wynoszono stamtąd kajdany na cztery kończyny i szyję, na oko pasujące rozmiarami do istoty mającej stopę o długości ludzkiego kroku (takich rozmiarów ślad znaleźliśmy przy kopalni).

Z wyrazami szacunku,
Grun, posłaniec